Thierry Crouzet

Automatyczne tłumaczenie z francuskiego

Jeśli są vintage rowerzyści, jestem geekiem. Podoba mi się mój GPS, myślę nawet, że przyczynia się on w znacznym stopniu do rewolucji na rowerze przygodowym.

Lubię też kartki papierowe, lubię je rozkładać przed sobą, zanurzać się w nich, podróżować z nimi w wyobraźni, przyciągać pastelowymi kolorami, ale zrezygnowałam z ich używania, to jest podczas przygotowywania moich wychodzi lub podczas samych wyjść.

Poza ich objętością, ciężarem, kruchością, kosztem, mechanicznym starzeniem się odkryłem, że metafora mapy jako terytorium żyła. Im więcej się toczę, tym lepiej wsuwam się w szczeliny mapy, w jednolicie kolorowe przestrzenie, gdzie nic nie pokazuje, a mimo to możemy zaryzykować z naszymi coraz mocniejszymi i bardziej wszechstronnymi rowerami.

Papierowa mapa, ale także elektroniczna, nie może być wyczerpująca, nie może to być terytorium. Nawet zdjęcia satelitarne się nie udają (lub jeszcze nie). W przeszłości mieliśmy do czynienia z tym faktem. Wokół nas znaliśmy niezmodyfikowane ścieżki, ale nasza ignorancja rosła w miarę oddalania się.

Skończyliśmy z frustracją zadłużenia. Z moim GPS jestem wszędzie w domu. Tam, gdzie rowerzysta odszedł, pozostawiając ślad unoszący się w chmurze, mogę tam wrócić z moim rowerem. Nie jestem już więźniem mapowanych dróg i uzgodnionych tras, nie jestem już tirowcem, ale odkrywcą.

Rower szosowy ma swój moment chwały w tym samym czasie co mapy Michelin. Oboje są zdezorientowani. Gdy mapa jest przekroczona, rower szosowy jest niczym więcej jak praktyką nostalgii, a jednocześnie adoracji wyczynów mistrzów, którzy sami utrwalają rytuał z przyzwyczajenia.

Dlaczego Strade Bianche narzuciło się w ciągu kilku lat jako główny klasyk? Ponieważ opuszcza drogę, cofnij się, by dotrzeć do krainy toskańskich wzgórz. Ta rasa przedstawia tylko te wyścigi przyszłości, wyścigi, które będą podobne do tych, które Albert London mówi w swoim stylu, co było radosne, ponieważ wyścigi też były.

Mapa nie widzi ścieżki, która otwiera się w zimie, gdy roślinność jest mniej gęsta, nie widzi koryta rzeki, które może uderzyć w lecie, nie widzi singla, którego przyjaciele otwierają dla s ' bawić się, podążając ścieżką dzików. Mapa jest obojętna na moją praktykę, ignoruje to, że na żwirze mogę zejść z drogi, kolarstwo górskie Mogę iść prawie wszędzie, że mogę nosić rower, krzyżować strumienie i wspinać się po górach. Mapa jest przeciwieństwem przygody.

Natomiast GPS nas nie ogranicza. Pozwala na zakazane zakręcenia na mapie, przekształcając każdego z nas w odkrywcę. Nie mapujemy. Pożyczamy ślady, aby zademonstrować taką możliwość. Przeskakujemy z asfaltu na ziemię, z trawy na kamyk. Zwracamy terytorium, aby odkryć, że paczki są nadal tajne.

Superposition des traces sur VTTracks
Superposition des traces sur VTTracks

Ponieważ drogi są policzone, mierzone, więc w ograniczonej ilości ślady są nieskończone, niewyczerpane. Są nakładane, układane, krzyżowane i plecione. Po prostu zagraj na stronie takiej jak VTTrack, aby przekonać się. Powiększamy i jest obficie, roi się, zaprasza do toczenia, aby dodać swój znak w tym wyimaginowanym krajobrazie.

Ślad jest dziełem zbiorowym. Wyciąganie własnych implikuje nakładanie ich na innych, ufanie im, a nie tylko mapom lub obrazom satelitarnym. Większość stron kreślarskich nie uwzględniała tej możliwości. Nie dostosowali jeszcze logiki Photoshopa do jazdy na rowerze. Dlatego ograniczyłem się do korzystania z Google Map.

Superposition sur Google Map
Superposition sur Google Map

Organizatorzy wyścigów lub rajdów nie muszą już biegać po trasach, nie muszą już szczotkować drzew pociągnięciami pędzla ani ziemi wapnem palonym. Strzałki idą z mapą. Nakazuje skręcić w prawo i lewo. Ślad, to tylko możliwość, propozycja, która jest tylko dla nas.

Tradycyjne rasy zamykają nas między barierami, ograniczają naszą wyobraźnię, mówią nam, kiedy pić, dostarczać nam, przemieniają nas w bydło zmierzające do rzeźni. Wyścig pro wyolbrzymia tę makabryczną paradę. Musimy wyjść poza mapę i terytorium, aby przejść do śladu i terytorium.

Uzbrojony w moje pliki GPX, mogę odejść, kiedy chcę, z kim chcę. Nie muszę się już rejestrować, brać śliniaczka, czekać na gwizdek, pocierać mnie, aby otworzyć ścieżkę. Jestem sam, bez metki, z wyjątkiem ciemnej linii na ekranie, której nic nie zabrania mi odejść, jeśli nastąpi otwarcie. Mogę z łatwością odzyskać ślad, wskoczyć na inny, zmienić projekt. GPS mnie uwalnia, mnie też uspokaja, dając mi gwarancję, że mnie nie stracę. Aby skorzystać z jego mocy, muszę mieć rower tak wszechstronny jak on, obojętny na ograniczenia karty.

GPS pozwala zepchnąć rower z dróg, z oznakowanych szlaków, poza mapę. Otwiera perspektywy żwiru i ATV, o których nikt nie marzył kilka lat temu. Jednocześnie zachęca nas do współpracy, dzielenia się naszymi utworami, do omawiania ich, wzbogacania ich o interesujące miejsca. Nasze utwory stają się scenariuszami naszych rowerowych przygód. Nasz GPS, nasi mistrzowie gry.