Thierry Crouzet

Automatyczne tłumaczenie z francuskiego

Rząd nam nie ufa, nie ufamy nam, wielu straciło wiarę w siebie i pochwala skrajne środki. Ale czy na tym świecie chcemy żyć? W świecie, w którym wyglądamy jak psy fajansowe? Gdzie boimy się innych, gdzie nimi gardzimy, gdzie domyślnie uważamy się za głupszych od nas? Gdzie przetrwać, czy jesteśmy gotowi poświęcić naszą ludzkość?

To, co widzę w twarz, to, czego doświadczam, czego doświadczam w szóstym dniu uwięzienia (lub siódmym lub piątym, już nie wiem). Ja, który zwykle prowadzę dziennik, kto publikuje to co miesiąc , Nagle jestem niezdolny do tego.

Co mogę powiedzieć o moim życiu, naszym życiu rodzinnym, które różni się od twojego? Nie wychodzę, patrzę przez okno na krajobraz, który na pierwszy rzut oka pozostaje niezmieniony, ale gdzie nic się nie rusza, z wyjątkiem czasami samochodu lub rzadko joggera, który nie zgadza się z autorytetem i biegnie na brzeg stawu, jak s „może zarazić rybę.

Mógłbym opowiedzieć o porwanej Isa w pracowni w ogrodzie, gdzie uprawia koronawirusa, o nerwach dzieci, które zbawienie znajdują tylko w YouTube i grach wideo, które czasem szukają dobrej energii, Tim, aby nas zmusić wspaniałe bułeczki, Émile do oznaczania ścian garażu. Mógłbym powiedzieć, że chcę zabrać swój rower, powstrzymuję się od niego, nie dlatego, że byłby to zły pomysł, ale dlatego, że byłby to sprzeczny sygnał dla tych, którzy nie rozumieją pojęcia dystansu i komu nie umiem tego wyjaśnić, bo byliby w stanie mnie pobić.

Mógłbym opowiedzieć o moim ograniczeniu faworyzowania, w dużej willi, ogrodzie, mógłbym sfotografować młode liście wiosny, podziwiać piękno, które pozostaje w moim zasięgu, eksplozję natury, która nawet między brukami mojego tarasu wyrzucać kwiaty, mógłbym chwalić kontemplację, chwalę, że robię to w zwykłych czasach, ale to staje się dla mnie niemożliwe, ponieważ na zewnątrz, poprzez cyfrowe dyskusje, obserwuję rzeczy ohydne zacznij od utraty wiary w kolektyw. Przed zamówieniami pozostaje tylko jeden, który akceptuje się lub odmawia. Przez chwilę pomysł wspólnego budowania pozwala innym rosnąć dla nas.

- Budzisz się trochę późno.

To możesz mi powiedzieć, ponieważ zwykle jest również czarny. Tak, oczywiście, ale okropności, które pojawiają się tym razem, to nie tylko nędza lub zubożenie, ale także gwiezdna pustka, na której oparte są nasze społeczeństwa. Nasz budynek nie ma fundamentów, nie ma nawet rusztowania, które by go wspierało, jest tylko pustka, tylko manekin, nie ma się co do czego przyczepić, jeśli nie własne przetrwanie. Spadam, brakuje mi powietrza, idzie coraz szybciej.

Przebiega przeze mnie uczucie, któremu towarzyszy wściekłość, uczucie bałaganu, niczym obraz rzeczywistości. Chciałbym być lekarzem, być z chorymi, chciałbym być w akcji ... a potem żyłbym zupełnie inną historią, bardziej dramatyczną i jednocześnie bardziej ludzką, ponieważ bardziej zjednoczoną.

To może mnie martwić. Ograniczenie powstrzymuje mnie przed odczuwaniem innych, postrzeganiem tego, co dla mnie robią i na co zwykle nie zwracam uwagi. Mierzę zwykłą solidarność poprzez jej brak. Uśmiecha się, kiedy idę na zakupy, kiedy spotykam kogoś na ulicy, kiedy jeżdżę komunikacją miejską. Wyobrażam sobie, jaki będzie szok, gdy wszystko powróci jak poprzednio, będzie na chwilę przypominało odzyskanie wzroku, będzie poruszało się, odurzy, a potem nie będę więcej na to zwracać uwagi, ponieważ nawyk wyrówna percepcję.

I uwięzienie, dzięki swemu wyjątkowemu charakterowi, budzi je, przepełnia mnie emocjami, jestem surowy, prawie jak podróżowanie w odległej krainie, a wszystko staje się wyjątkowe do tego stopnia, że ​​jestem obezwładniony, co popycha mnie do przesady. moje analizy.

Wreszcie udaje mi się napisać wpis do dziennika lub jakiś zapis do dziennika. Nie mówi o tym, przez co przechodzę, ale o tym, co robi to życie w moim mózgu, wielkie bąbelki, które puchną i wybuchają, gdy rozpryskuję sklepienie czaszki.

The Lancet opublikował badanie, które pokazuje, że psychologiczny wpływ uwięzienia nie jest wcale nieistotny, jestem w jakiś sposób tego dowodem. „Zmuszanie ludzi do pozostania na dłużej w swoich domach ma negatywne skutki psychologiczne, w tym objawy stresu pourazowego, splątania i gniewu”. To reaktywuje nasz repertuar podstawowych emocji: strachu, gniewu, frustracji. „ Więc reaguję dość trywialnie. Wszystkie moje pomysły nie mają znaczenia, złudzenia spowodowane zamieszaniem. Zastanawiam się, dlaczego ośmielam się je opublikować, prawdopodobnie wzięte z innego delirium, z zalet dzielenia się, o możliwości rekonstrukcji tego, co się w tym samym czasie załamuje. Zupełnie szalony.

Przeczytaj także dziennik uwięzienia mojego przyjaciela Seba Musseta…